Naszego Pana Bruneta (niech tak zostanie, nie będę podawała imienia) spotkałam potem jeszcze parę razy.
Raz zaprosił mnie na spacer. Tym razem przy pożegnaniu był grzeczny. Ja… nie koniecznie 😉

Postanowiłam trochę się na nim odegrać.

Przed spacerem specjalnie założyłam bardziej obcisłą bluzkę w którem mój biust wydawał się przynajmniej o rozmiar większy, a do tego rozpięłam o jeden guzik więcej. Gdy stawałam przed nim biedny nie mógł się skupić i czasami plątał się w tym co mówi. Wyglądał wtedy bardzo zabawnie 😀

Podczas spaceru dość często musiałam poprawić sobie paski przy bucie bo coś mnie uwierało. Co z tego że przy szpilkach nie było pasków, on tego nie zauważył 😛
Ja podczas tego nie omieszkałam odpowiednio wypiąć pupy w obcisłych spodniach.

Widziałam jak jego męskość rozpycha mu spodnie dzięki moim zabiegom.
Czułam wtedy dziką satysfakcję z tego, że jest tak blisko mnie a jednocześnie nie może nic zrobić… chociaż fakt, czasami widziałam oczami wyobraźni jak bierze mnie na ławce w parku nie zważając na spacerowiczów.

Rozmowa też czasami schodziła na dwuznaczne tematy. On wtedy próbował mnie wybadać czy aby nie jest tu na próżno. Ale zawsze udało mi się jakoś zwinnie wybrnąć z jednoznacznej odpowiedzi.

Pewnego dnia zaprosił mnie na kolację do siebie. Obiecał, że coś ugotuje.
Wiedziałam dokładnie na co liczy. A czy się zgodziłam? Tego dowiecie się z następnego wpisu.

Author

Write A Comment