Z decyzją co dalej z brunetem postanowiłam trochę poczekać. Dałam sobie czas na przemyślenie.
Zjeść ciastko, mieć ciastko czy może jednak zostawić je?
Miałam ochotę jeszcze się nim zabawić na koniec. Może tym razem nie z nim, a nim.
Pokazać mu, że tak się nie traktuje kobiet.
Zaczęłam kombinować jak mu tu dokopać?
Hmm może doprowadzić go do granicy orgazmu i zostawić?
Tydzień później sprawa rozwiązała się sama.
Poszłam do centrum handlowego po bieliznę na noc, podczas której go uwiodę.
Wchodzę do Intimissimi i… nie zgadniecie kogo tam zobaczyłam.
Przy zestawach ze skąpą bielizną stoi nasz Pan Brunet z czarnym zestawem w rękach.
Pierwsza myśl: chce odkupić swoją winę i kupić mi coś ładnego.
Jednak szybko czar prysł gdy tenże właśnie zestaw zaczął pokazywać dziewczynie stojącej obok.
Tak, pomagała mu go wybrać. Ale dla siebie.
Nie zrobiłam mu awantury. Nie krzyczałam na niego. Za bardzo lubię ten sklep.
Przeszłam tylko ostentacyjnie przed nim tak żeby wiedział, że go widziałam i wyszłam ze sklepu.
Poszłam do innego sklepu…
– poproszę coś na rozluźnienie po ciężkim… dniu…
– domyślam się o co chodzi…
Wróciłam do domu z 2 butelkami wina.
Zrobiłam sobie długą kąpiel, bardzo długą…
Podsumować mogę to tak:
Nie ma Bruneta… jest wibrator… On przynajmniej się nie puszcza ?
Author

1 Comment

  1. No i dobrze, że go olałaś. Takich jak on trzeba sprowadzać na ziemię.

Write A Comment