Tag

seks

Browsing

Z Michałem spotkałam się jeszcze kilka razy. Chodziliśmy na kawę, do restauracji, na spacery. Tym razem umówiliśmy się w klubie. Znam siebie. Wiem jak zachowuję się po alkoholu. Puszczają mi hamulce i robię głupoty, których później żałuję (patrz poprzedni wpis). Dlatego dla pewności dokładnie się wydepilowałam nie tylko na nogach, założyłam ładny komplet bielizny, sprawdziłam czy w szafce przy łóżku jest żel intymny i prezerwatywy. Przezorny zawsze zabezpieczony czy jakoś tak to szło. Spotkaliśmy się w klubie. Tańczyliśmy, piliśmy, a mi… tak jak przewidywałam zaczęły puszczać hamulce. Fakt wiedziałam, że przy nim mogę sobie na to pozwolić. Ocierałam się o niego w tańcu i całowaliśmy się na parkiecie. Gdy wyszliśmy z klubu rozbawieni zaprosiłam go do siebie na wino. Na miejscu stojąc z kieliszkami wina w dłoniach znów zaczęliśmy się całować. Zabrałam mu kieliszek i zaciągnęłam go do sypialni, gdzie wróciliśmy do całowania. Nasze dłonie zaczęły wędrować po ciałach.…

Trochę wyszłam z wprawy w pisaniu, ale postaram się opowiedzieć wszystko tak jak było. Po ostrej nocy z Andrzejem przeleżałam kolejny dzień z rozłożonymi nogami. I nie, nie czekając na seks, a raczej na ukojenie. Andrzej jest całkiem dobrze wyposażony więc po ostrym seksie moja cipka jest po prostu obolała. Tak samo było i tym razem.Oczywiście Andrzej nie byłby sobą gdyby nie śmieszkował ze mnie gdy chodziłam jak kaczka. Ale jednocześnie widać było że jest z siebie zadowolony. Dopiero kolejnego dnia wybraliśmy się na spacer do lasu. Chciałam skorzystać z uroków życia w małym mieście. Życie w ciągłym pędzie i stresie nie wpływa dobrze ani na samopoczucie ani na libido. Potrzebowałam oderwania od zgiełku codzienności i odprężyć się wśród zieleni lasu. Po jakimś czasie odurzona wręcz zapachem lasu przytuliłam się do drzewa. Tu było tak spokojnie… Było… -do drzewa? Do mnie byś się przytuliła! – zaprotestował Andrzej Przytulił się do…

Jako, że wróciłam do domu rodzinnego na święta to postanowiłam odwiedzić kilkoro swoich znajomych. Niestety jak się mogłam spodziewać większości z nich nie było. No jasne, święta. Wyjazdy do rodziny itp. W końcu lany poniedziałek. Na szczęście udało mi się trafić na Andrzeja. Stary znajomy jeszcze z czasów podstawówki. Kilka razy nawet próbowaliśmy być razem ale jakoś nam nie wychodziło. Zawsze po krótkim czasie każde z nas szło w swoją stronę. Zaprosił mnie do siebie i poczęstował własnoręcznie robionym winem. Śmiałam się, czy załatwiał sobie młode dziewice do udeptywania winogron 😀 No dobra mam nadzieję, że tego nie czyta ale wino było strasznie cierpkie. Ale głupio mi było go nie pić skoro tyle się przy nim napracował. Czas miałam rozdzielony po trochu na wszystkich bo wracałam wieczorem. Ale skoro jest jedna osoba to mogłam spędzić z nim więcej czasu. Wróciły stare czasy. Siedzenie gdzieś w lesie i popijanie taniego wina…