Trochę wyszłam z wprawy w pisaniu, ale postaram się opowiedzieć wszystko tak jak było.

Po ostrej nocy z Andrzejem przeleżałam kolejny dzień z rozłożonymi nogami. I nie, nie czekając na seks, a raczej na ukojenie. Andrzej jest całkiem dobrze wyposażony więc po ostrym seksie moja cipka jest po prostu obolała. Tak samo było i tym razem.
Oczywiście Andrzej nie byłby sobą gdyby nie śmieszkował ze mnie gdy chodziłam jak kaczka. Ale jednocześnie widać było że jest z siebie zadowolony.

Dopiero kolejnego dnia wybraliśmy się na spacer do lasu. Chciałam skorzystać z uroków życia w małym mieście. Życie w ciągłym pędzie i stresie nie wpływa dobrze ani na samopoczucie ani na libido. Potrzebowałam oderwania od zgiełku codzienności i odprężyć się wśród zieleni lasu.

Po jakimś czasie odurzona wręcz zapachem lasu przytuliłam się do drzewa. Tu było tak spokojnie… Było…

-do drzewa? Do mnie byś się przytuliła! – zaprotestował Andrzej

Przytulił się do mnie od tyłu i przycisnął mocniej do pnia. Ciepło jego ciała jeszcze bardziej mnie rozanieliło. 

Jednak jego ręce nie pozostały bezczynne. Zaczął błądzić po moim ciele. Wsunął je pod koszulkę i zaczął dobierać się do moich piersi. 
Automatycznie zaczęłam przyciskać biodra do jego krocza i kręcić nimi. Czułam jak jego męskość zaczyna wypełniać spodnie. 

Obsunęłam się do dołu zgrabnie obracając się dookoła. Miałam teraz jego rozporek przed Twarzą. Uwolniłam nabrzmiałego penisa. Czułam jak lekko pulsuje rosnąc w moich ustach. Ssałam go raz delikatnie raz mocniej wiedząc, jak mocno to na niego działa.

Po chwili podniósł mnie za ręce do góry. Odwróciłam się tyłem i obsunęłam na ziemie dresowe spodnie. Znów przytuliłam się do drzewa wypinając mocno pupę w lekkim rozkroku i czekając co będzie dalej.

Poczułam mokre palce Andrzeja na mojej cipce. Dokładnie rozsmarował ślinę wymieszaną z moimi sokami. Później poczułam gorącą główkę napierającą na dochodzącą do siebie szparkę. Znów poczułam rozpieranie i delikatny ból wymieszany z przyjemnością.

Wręcz automatycznie jeszcze bardziej wypchnęłam biodra w jego kierunku jeszcze mocniej nadziewając się na twardą męskość. 

Słyszałam szum lasu pomieszany z obijaniem moich pośladków.
Czułam zapach żywicy z drzewa, które trzymałam w obięciach.
Widziałam zieleń lasu która wirowała.
Czułam ogromną przyjemność która rozlewała się po moim ciele.

Nie wiedziałam nawet kiedy pchnięcia skończyły się, a z amoku wyprowadziło mnie tylko westchnienie Andrzeja. Doszedł…

Na szczęście wiedział że kończenie we mnie w tak spartańskich warunkach nie jest najlepszym pomysłem.

Ja jeszcze przez dłuższą chwilę przytulałam się do drzewa z nagimi pośladkami. Byliśmy w lesie, tu nie ma nikogo, a i tak było mi wszystko jedno. Było mi dobrze…

Po kilkunastu minutach gdy doszłam do siebie i się ogarnęłam kontynuowaliśmy spacer.

A ja znów szłam jak kaczka…

No votes yet.
Please wait...
Author

Write A Comment