Wspominałam Wam ostatnio, że zaczęłam korzystać z Tindera. Gdzieś poczytałam, że całkiem fajna aplikacja, prosta i można poznać kogoś ciekawego. Aha… jasne… Jeszcze takiej ilości napalonych facetów na metr kwadratowy to nie widziałam. Ok spoko przeżyłabym to gdyby nie to że 95% z nich ma tak przerośnięte ego jakby mieli w spodniach strusie jaja. Ale przyznaję przesunęłam nie jeden raz w prawo. Za którymś powiadomieniem, że mam parę zwróciłam uwagę na jednego faceta. Przyznaję, był całkiem apetyczny. Dobrze zbudowany brunet. Flirtowaliśmy przez 2 dni praktycznie non stop. Prawnik, lekko zapatrzony w siebie i odrobinę władczy. Zaproponował spotkanie przy kawie na mieście. Zgodziłam się. Skoro był tak dobry w pisaniu miałam nadzieję, że będzie równie dobry na żywo. Następnego dnia trochę zaczęłam się stresować. Miałam się z nim spotkać prosto po pracy w kawiarni na Nowym świecie. Założyłam białą bluzkę i obcisłą spódniczkę ołówkową. Wiedziałam, że dzięki temu nikt nie będzie…

Hej Trochę zaniedbałam blog. Jednak w moim życiu sporo się działo. Po wakacjach w Trójmieście zaczęła mi trochę doskwierać samotność. Nabrałam ochoty, żeby zacząć się z kimś spotykać. Więc odkopałam w telefonie Tindera, poprawiłam profil i zaczęłam machać paluszkiem w lewo i prawo. Po kilku “Its a match!” i żenujących flirtach trafił się w końcu interesujący facet. Ale to czy przypadł mi do gustu i czy się z nim spotkałam to napiszę Wam w kolejnej notce. Potrzymam Was trochę w niepewności 😛 A co jest dziś? I czy jest ktoś? Dowiecie się z czasem 😉 Powiem Wam tylko, że szykują się duże zmiany na blogu 😉

Hej tak w ogóle to wróciłam. 5 dni wolnego trochę mnie rozleniwiło i powrót do pracy był ciężki. Gdzie byłam? Zrobiłam sobie małe wakacje w trójmieście i odwiedziłam ciotkę na mazurach. Oderwałam się trochę od tego ciągłego zgiełku. Niektórych Was pewnie zasmucę ale nie było żadnych szalonych romansów. Co najwyżej ciche pieszczoty solo. Pojechałam odpoczywać, a nie na seksualne podboje. Chociaż… przypomniała mi się pewna historia z trójmiasta sprzed roku. Może kiedyś ją Wam opowiem jak będziecie chcieli 😉

Okazało się, że w hostelu, w którym mieszkam zameldowane są jakieś kolonie czy coś w tym stylu. Zdziwiłam się dość mocno ale tak to wygląda. 2 dorosłych opiekunów i 2 pokoje młodych ok 16-17 lat ludzi. Na oko jakieś 14 osób. Zasnęłam wczoraj z książką (kupiłam w końcu Uwikłanych). Zmeczona po długim spacerze po mieście i wylegiwaniu się na plaży. Ok 2 w nocy cicho na paluszkach poszłam wziąć prysznic. Niestety prysznice są tu wspólne. No ale cóż, ciężko wynająć coś w sezonie w normalnej cenie. Stoję przed lustrem, zmywam makijaż i przez szum prysznica słyszę rytmiczne wzdychanie. Przysłuchałam się dobrze… W jednej z kabin ktoś ewidentnie uprawiał seks. Ach te wakacyjne romanse… Sama kiedyś to miałam 😉 Nie minęło jakieś 5 minut i słyszę zdziwiony damski głos – już??? – no… Po chwili z pomieszczenia z prysznicem wyszedł jeden z chłopaków z kolonii. Jak zobaczył że stoję przy lustrze…

Mieszkasz z rodziną lub współlokatorami? Masz wścibskich sąsiadów? Zdarza się tak, że wieczorem masz ochotę się odprężyć ale za ścianą są rodzice. Co wtedy? Przygotowałam dla Was kilka cichych sposobów masturbacji. Dzięki nim będziecie mogły sprawić sobie przyjemność nie zwracając przy tym niczyjej uwagi. 1. Wanna Wystarczy, że zrobisz sobie gorącą i długą kąpiel. Szum lejącej się wody zagłuszy twoje westchnienia, a ciepła woda przyniesie dodatkowe odprężenie. 2. Prysznic Tu podobnie jak w wannie. Wykorzystaj słuchawkę prysznicową. Ustaw delikatnie ciepłą wodę i nakieruj słuchawkę prysznicową na swój skarb. Strumień wody szybko doprowadzi Cię na szczyt. Jeśli masz możliwość przełącz strumień wody w słuchawce na bicz wodny 😉 3. Na brzuchu. Wystarczy, że w łóżku położysz się na brzuszku i przykryjesz kołdrą. Wsuń rękę między nogi i masuj łechtaczkę. Dla zwiększenia przyjemności możesz poruszać też biodrami. Jeśli boisz się, że ktoś usłyszy Twoje pojękiwanie skieruj…

Jako, że wróciłam do domu rodzinnego na święta to postanowiłam odwiedzić kilkoro swoich znajomych. Niestety jak się mogłam spodziewać większości z nich nie było. No jasne, święta. Wyjazdy do rodziny itp. W końcu lany poniedziałek. Na szczęście udało mi się trafić na Andrzeja. Stary znajomy jeszcze z czasów podstawówki. Kilka razy nawet próbowaliśmy być razem ale jakoś nam nie wychodziło. Zawsze po krótkim czasie każde z nas szło w swoją stronę. Zaprosił mnie do siebie i poczęstował własnoręcznie robionym winem. Śmiałam się, czy załatwiał sobie młode dziewice do udeptywania winogron 😀 No dobra mam nadzieję, że tego nie czyta ale wino było strasznie cierpkie. Ale głupio mi było go nie pić skoro tyle się przy nim napracował. Czas miałam rozdzielony po trochu na wszystkich bo wracałam wieczorem. Ale skoro jest jedna osoba to mogłam spędzić z nim więcej czasu. Wróciły stare czasy. Siedzenie gdzieś w lesie i popijanie taniego wina…

Nie wiem dlaczego ale jak pomyślę o Ance to mam mrówki w brzuchu. Ok, wydaje mi się, że jestem Bi chociaż jeszcze nie trafiłam do łóżka z dziewczyną (macanie cycków w szkolnej łazience się nie liczy). Fakt podniecają mnie dziewczyny i robię się mokra jak widzę fajne zdjęcia lub lesbijskie porno. Ale do Anki nigdy mnie jakoś nie ciągnęło. Jest ładna ale zwykle na tym się kończyło tym bardziej, że to moja koleżanka z poprzedniej pracy. Ona zawsze miała jakiegoś faceta i nie zauważyłam żeby miała ciągoty do dziewczyn. Nawet teraz jest z jakimś Arkiem. Chyba popadam w jakąś paranoję.